Kształcenie zintegrowane - witryna Aliny       Sosik

Szkoła jako środowisko językowe

STRONA GŁÓWNA

SZKOŁA JAKO ŚRODOWISKO JĘZYKOWE  

Język jest zasadniczym składnikiem kultury narodu, a także najlepszym odbiciem tej kultury. W języku jak w zwierciadle odbijają się doświadczenia społeczne jednostek i narodu.

Z językiem jest tak jak z powietrzem i ze zdrowiem. Ich wartość odczuwamy dopiero po stracie. Uważam, że obowiązkiem każdego Polaka jest poznać doskonale język polski. Znajomość języka polskiego to przede wszystkim umiejętność poprawnego posługiwania się nim w mowie i piśmie.

Języka uczymy się najpierw w domu rodzinnym, a następnie w szkole. Tutaj także rozszerza się znajomość języka o umiejętność czytania i pisania. Teoretyczne podstawy poprawnego mówienia i pisania uczeń zdobywa w szkole na lekcjach gramatyki.

Język jest najdoskonalszym środkiem porozumiewania się ludzi między sobą. Ludzie głuchoniemi porozumiewają się za pomocą gestów. Czymże jednak są te wszystkie środki porozumiewania się w porównaniu z mową ludzką, z językiem mówionym lub pisanym, którym posługując się, możemy powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa. Za pomocą języka możemy istotnie wypowiedzieć najbardziej skomplikowane myśli, najtajniejsze uczucia i pragnienia.

Dlatego powinniśmy doskonale poznać język ojczysty, dbać o staranność i poprawność naszych wypowiedzi. Główny obowiązek w tej dziedzinie spada na barki nauczycieli, którzy powinni być wzorem dla swoich podopiecznych.

„ Środowisko szkolne jest to grupa osób, społeczność związana czynnością nauczania – uczenia się, a więc ilościowo głównie uczniów, ale także nauczycieli, wychowawców, dyrektorów, instruktorów, którzy na terenie szkoły pełnią także inne funkcje.”[1]

Jest to, więc język społeczności złączonej wspólnym miejscem przebywania i wspólnym celem, osobowo zróżnicowanej o różnym statusie uczestników komunikacji, w związku, z czym rytuał językowy ma całą gamę odcieni od formalnego do intymnego poprzez potoczny. Przy takim założeniu, język środowiska szkolnego, co do formy przekazu będzie językiem mówionym jako przejaw procesów komunikowania się w warunkach naturalnych.

Wojna przerwała naturalny proces przyswajania zasad normatywnych wymowy przez środowisko szkolne. Upowszechnienie oświaty, ruchy migracyjne ludności, zdziesiątkowanie w czasie wojny kadry pedagogicznej – wszystko to spowodowało trudną do opanowania sytuację w przepełnionych szkołach. W szkole, jak nigdy dotąd, spotkali się ludzie różnych środowisk społecznych i terytorialnych, krzyżowały się różne typy wymowy. Z biegiem lat coraz więcej dialektyzmów i regionalizmów pojawiło się zarówno w wymowie ucznia, jak i nauczyciela.

W zespołach samokształceniowych nauczycieli dyskutuje się na tematy: przeprowadzonych zajęć, wykorzystania środków dydaktycznych, postawy osoby prowadzącej, o awansie zawodowym nauczycieli, nie mówi się natomiast o języku nauczycieli, a jeśli już to bardzo rzadko.

Wydaje mi się, że awans kultury naszego społeczeństwa objawia się w żądaniu, by język w środowiskach publicznego przekazu był komunikatywny i wyrazisty. Szkoła jest i powinna być skarbem tego, co w polszczyźnie najbardziej atrakcyjne, co wiąże nas z kulturą narodową i z jej tradycją.

W moim przekonaniu mowa płynąca od nauczyciela ku uczniom powinna ich zbliżać ku dziedzictwu przeszłości, oswajać i wiązać z tradycją kulturalną, a jednocześnie dawać im możność zetknięcia się z najbardziej wysublimowanym wzorcem współczesnej wymowy ogólnopolskiej. W tym celu, jak się wydaje, szkoła powinna rozporządzać starannie opracowanym modelem idealnym wymowy, modelem obejmującym kompletny zestaw różnorodnych możliwości, w którym obok środków nowych, powinny być chyba respektowane jak najdłużej te cechy dźwiękowe polszczyzny, które utrwaliły się przez wieki.

Młodym ludziom często brakuje słów. Widać niedostatek oczytania, brak literatury w ich życiu. Ubóstwo słownictwa młodzieży przeszkadza w porozumiewaniu się z nią, ponieważ młodzi ludzie nie potrafią wyrazić swoich myśli. Na pewno duży wpływ na to ma rozpowszechnienie środków masowego przekazu: radia, telewizji.

Dlatego duża odpowiedzialność spada na nauczycieli. To oni powinni być wzorowym i wpływowym środowiskiem językowym. To od szkoły zależy, jakie nawyki językowe wyrobione są w młodym wieku, gdyż one są najtrwalsze.

Nauczyciele, i to nie tylko poloniści, powinni zwracać dużo większą uwagę na to, jak mówią uczniowie. Jednocześnie wykłady nauczycieli wszystkich przedmiotów powinny być wzorami dobrej polszczyzny. Działalność kulturalno-językową szkoły powinno wspierać czytelnictwo, uczestnictwo w kulturze. Przede wszystkim trzeba nakłaniać ludzi, już od szkoły podstawowej do czytania książek, oglądania telewizji z językowego punktu widzenia.

Powszechnie nie przywiązujemy wielkiej wagi do kształtu naszej potocznej mowy, nie dbamy też specjalnie o elegancję słownych sporów i polemik, które zarówno w żywym słowie, jak i pisanym częściej przypominają niewybredne, bazarowe przekomarzania.

Z wielu zebrań i dyskusji wychodzimy zniechęceni złą polszczyzną, błędnymi akcentami i fatalną dykcją. Dlaczego ludzie tego nie słyszą?

Często dbają o samochód, o strój i fryzurę, a nie zwracają uwagi na swój język, który jest nie tylko podstawowym narzędziem, środkiem porozumiewania się, ale i wizytówką, bardziej wymowną niż ta, na której wydrukowano wszystkie funkcje i tytuły.

Wielu być może, uważa, że od tego jak się mówi, ważniejsze jest, co się mówi. Zabieramy głos na posiedzeniach rad pedagogicznych, prezentujemy problemy dydaktyczno – wychowawcze klas na zebraniach z rodzicami, przede wszystkim zaś jesteśmy wykładowcami. Słowem – jego treścią, kształtem i brzmieniem, ekspresją i całym jego bogactwem oddziałujemy na naszych chłonnych odbiorców, którzy niejednokrotnie okazują się naszymi najsurowszymi krytykami.

Nasz zawód zmusza i zobowiązuje nas zarówno w prywatnym, partnerskim dialogu z uczniem, jak i w sytuacji oficjalnej – podczas wykładu, którego powodzenie zależy od prezentowanego mistrzostwa sztuki przekazu – do doskonalenia naszego języka. Nic, bowiem nie zastąpi sztuki słownego przekazu. Ani doskonale wyposażona przedmiotowa pracownia, ani też najnowocześniejsze video, czy Internet.

Jeśli zadamy sobie pytanie: Jaki jest poziom naszej językowej kultury, co robimy, by doskonalić naszą sztukę przekazu? – to odpowiedzią jest nasza szkolna codzienność, pełna w tym zakresie braków i zaniedbań.

W każdej dziedzinie życia należy opierać się na wartościach pozytywnych, a nie negatywnych, należy więcej dbać o to, by krzewić dobro, niż to, by tępić zło. Jeżeli w wychowanku zaszczepi się, czy też rozwinie prawidłowe wzory, to tym samym usunie się możliwość popełniania przez nich błędów językowych.

Obecny stan poprawności językowej i w ogóle kultury języka jest w naszym kraju niezadowalający. Dbałość o formę wypowiedzi nie tylko nie jest powszechna, ale jest zjawiskiem raczej rzadkim. Mam tu na myśli rozmowy pełne wulgaryzmów, często słyszane nie tylko u dorosłych, ale już u bardzo małych dzieci. Przyczyną tego jest zapewne ogólny brak orientacji społeczeństwa w tym, czym jest język, jak się rozwija i funkcjonuje.

Troska o język powinna się wyrażać stałą i powszechną oświatą w szkołach wszelkich typów, w czasopismach, dziennikach i tygodnikach o charakterze ogólnym, a także w radiu i telewizji oraz w różnych dziedzinach i okolicznościach życia społecznego. Potrzeby życia wymagają dziś bardziej czynnego zajęcia się i zorganizowanego pokierowania unormowaniem i rozwojem języka, a także jego ochrony.

Poprawność języka można pielęgnować przez pracę nauczycielską w szkołach, przez publiczną oświatę językową i z odwołaniem się do kultury osobistej posługujących się językiem w żywym słowie. W szkołach powinny być prowadzone poradnie językowe i stowarzyszenia skupiające miłośników języka polskiego.

Ciągła dbałość o kształt, poprawność, czystość i piękno języka będzie bardziej żywa i skuteczna, jeżeli publiczne ośrodki poradnictwa językowego będą wszędzie łatwo i szybko dostępne. W tym celu należałoby utworzyć ośrodki w szkołach, ewentualnie też w bibliotekach publicznych.

Troska o język będzie się przejawiała również w humanizacji społeczeństwa, zwłaszcza środowisk inteligencji technicznej, najbardziej podatnej na wpływy języków obcych.

Słownik jednostki od pierwszych wyrazów dziecka do wieku szkolnego buduje się i rozbudowuje na zasadzie od konkretu do abstraktu, zarówno w zakresie opanowania poszczególnych części mowy, jak i w ich obrębie. W dziedzinie gramatyki następuje komplikacja struktur fonologicznych, fleksyjnych słowotwórczych, składniowych. Jak z tego wynika, rola nauki szkolnej i szkoły jako organizacji w kształtowaniu rozwoju języka jest niemała. Dlatego właśnie szkoła powinna dbać o poprawność, czystość i piękno języka ojczystego.

Często społeczeństwo ocenia człowieka na podstawie jego zachowania językowego. Dotyczy to głównie ocen wydawanych w pierwszym okresie kontaktu ze środowiskiem. Błędy językowe mogą być wykorzystane w celu ośmieszenia kogoś, kto próbuje znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, przede wszystkim w środowisku ludzi władających poprawnym językiem ogólnopolskim.

Najłatwiej docierają do języka ogólnopolskiego środowiska wielkomiejskie, gdzie jest on w zasadzie jedynym środkiem komunikacji językowej. Ogromne skupiska ludzkie w większym też stopniu pobudzają aktywność językową jednostki. Inaczej jest w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych. Tu od wieków posługiwano się gwarą.

W środowisku wiejskim proces kształcenia językowego przebiega inaczej niż w środowisku wielkomiejskim. Decydują o tym nie tylko gwary, ale również inny sposób edukacji językowej dziecka wiejskiego. Dotyczy to przede wszystkim dzieci rodzin chłopskich, a najbardziej ujemne skutki tej edukacji odczuwają dzieci mieszkające na tzw. koloniach. Opóźnienia w rozwoju językowym biorą się z braku kontaktu językowego na określonym poziomie i z odpowiednią częstością.

Tu również widzimy ogromną rolę szkoły, która powinna uświadomić społeczeństwu, że najważniejszą sprawą dla rozwoju językowego dziecka jest opanowanie języka ogólnopolskiego, przy tym nie należy tępić gwar.

Kilka lat temu przeprowadziłam badania, których głównym celem było wykazanie poczucia językowego nauczycieli klas I-III w zakresie wariantów fleksyjnych rzeczowników rodzaju męskiego. Chodziło mi głównie o uwzględnienie różnic językowych związanych z wiekiem, wykształceniem i pochodzeniem badanych nauczycieli. Reasumując wszystkie wnioski stwierdzam, że wpływ na poczucie językowe ma wiek, wykształcenie i pochodzenie. Zauważam również, że formy preferowane przez osoby młode, z wyższym wykształceniem, pochodzenia robotniczego są najbardziej zbliżone do normy językowej podanej w Słowniku poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją W. Doroszewskiwgo.

Ogólnie mogę stwierdzić, że nauczyciele jako użytkownicy form fleksyjnych rzeczowników rodzaju męskiego popełnili niewiele błędów językowych. Najwięcej kłopotów sprawił im dopełniacz i celownik liczby pojedynczej.

Jednym z powodów naszych niepowodzeń adaptacyjnych jest zapewne to, że mając ogólną, czasem nawet przesadną świadomość niedoskonałości naszej mowy, nie zawsze wiemy, jakie mianowicie popełniamy błędy. Dowiadujemy się o tym zwykle, jeśli się w ogóle dowiadujemy – to przypadkowo i z niemiłym zaskoczeniem. Wydawanie większej liczby językoznawczych książek popularnonaukowych z nachyleniem normatywnym, większe jeszcze upowszechnienie poradnictwa językowego, dobrze zorganizowanego i odpowiadającego rzeczywistym naszym potrzebom – oto kierunki działalności kulturalnej, które w środowisku nauczycielskim należałoby pilnie rozwinąć.

Rzeczą najważniejszą jest to, żeby jak najbardziej szerzyła się świadomość, że język jest jedną z form pracy człowieka, przede wszystkim pracy myśli, której język jest narzędziem i wyrazem. Od uczestniczenia w tej pracy nikt nie jest wolny, a tym bardziej nauczyciel. Gdyby ludzie tylko mówili z zastanowieniem i starannie, to ileż odpadłoby okazji do wypominań i potępień.

Do przyczyn obniżenia się kultury językowej możemy też zaliczyć szybkie tempo współczesnego życia – na staranność i estetykę nie ma czasu.

Opracowań mówionego języka w środowisku szkolnym jest mało, a jeśli są to bardzo powierzchowne. Postulować by należało o poszerzenie badań nad szkolnym tekstem mówionym. Brak jest również badań nad językiem nauczycieli, którzy język uczniów kształtują.

Uważam, że wszyscy powinni włączyć się do podniesienia poziomu języka narodowego, a w szczególności nauczyciele.

 

[1] M. Zarębina: Badania nad językiem w środowisku szkolnym. (w:) Poradnik Językowy. PWN, Warszawa-Łódź 1981, Nr 4. s. 194.

 

Bibliografia:

 

1.      Buttler D., Kurkowska H., Satkiewicz H. – Kultura języka polskiego. Zagadnienia poprawności gramatycznej. Wyd. III. Warszawa 1976, PWN.

2.      Doroszewski W. – O kulturę słowa. Poradnik językowy. T. II. Warszawa 1968, PWN.

3.      Klebańska B., Kochański W., Markowski A. – O dobrej i złej polszczyźnie. Warszawa 1985, WP.

4.      Malczewski J. – Słownik szkolny. Nauka o języku. Wyd. III. Warszawa 1990, WSiP.

5.      Miodek J. – Rzecz o języku. Szkice o współczesnej polszczyźnie. Wrocław 1983, Zakład Narodowy im. Ossolińskich.

6.      Słownik poprawnej polszczyzny. Redaktor naczelny: W. Doroszewski. Wyd. II. Warszawa 1980, PWN.

7.      M. Zarębina M. – Badania nad językiem w środowisku szkolnym. (w:) Poradnik Językowy. Nr 4. Warszawa-Łódź 1980, PWN.

W GÓRĘ